środa, 17 grudnia 2008


-->
św.Teresa i przyjaciele
Złoty promień biegnie Teresie z Awila
Jak wielobarwny motyl muśnięciem słońca
Złoty promień słońca w muśnięciu motyla
Złote promienie struny lutni palcami potrąca
Złoty promień słońca - twarze jaśniejące
Bieleją od słońca bożego odbicia
Uderza swym gorącem i w kwiaty pachnące
Zwielokrotnionego jak echo przez naturę życia
Ciała to nie krzepi, lecz promieniem złotym uskrzydla
I stawia gdzieś na czubie oceanu
Kreśli zachodu lazuru złote malowidła
Tak jak o poranku w Zmartwychwstanie Pana


Agamemnon


poniedziałek, 8 grudnia 2008


Cierń wbity w czaszkę




Cierń wbity w czaszkę
Chrystusowi oczy wyłupił i głowę zapalił
W płomieniu bólu zawiei bezludnej,
Aż człowiek zbawienia dosięgnął w swej duszy korali,
Do wnętrza lotów przecudnie
To co szatańskie bez żalu odrzucił.

Iść drogą rozpaczy odludną?
Nieść głosy dla złamanej lutni?
Aby aniołów przejrzystych promieni
Na całą wieczność zamienić na smutnię?

Posłuchaj wieszcza, co z białą laską, lecz z widzącą duszą
W łachmany na zewnątrz ubrany,
Patrzy na morza chodzące przez słońca,
Jest w stanie światów rozerwać kajdany
I smugi poświstów strzaskanych zawodów
Złożyć u stóp Niepokalanej.

I wyjdą z błyskiem z nad oczu
I z grzmotem wyziewu bijących z ust gniewu,
Walących w naprzeciw w spróchniałe namioty
Na wieczny pohybel i kłótnie,
Aż anioł o słońcach na czole
Wprowadzi spokojnie wiek jasny i złoty.

Bo przed znakiem krzyża uleciała podła,
Wsunęła się pod kuźnię pokrytą gontami,
Parszywa śniedź mglista smugą powiodła
I futrem siarki smużyła przed nami.
Wtłaczała nam siłą czerwonego wiatru ognia.

Tam gdzie jest mądrość, jak i ontos bytu,
Dąb z czasów Kraka co przegryzł zębami
Kostury wieków, stuleci monolitów,
Postawił świadectwo historii przed nami.

Sączący jad u wrót ojczystych
Ochrzczony zatrzymał siłą pieśni, aż zalał się łzami
Z radości, bo nie płakały już liście i ptaki nie łkały
Bo zapach powstał kwitnącej akacji
I słońce opromieniać mogły łany żyta
By bożego chleba na stokach ojczyzny
I radości iskry Boga starczało do syta.





Agamemnon

 


Król ukrzyżowany



Ten najpiękniejszy czas przemyślnych pieśni
Rzędami dźwięków w Boga organach
Niech tak się stanie - rozpuścił dźwięki anioł
Rzędami dźwięków złocistych arkanów
Płomieniom wolno chodzić po dolinach i szczytach
Świat się nie cofa przed krwi widokiem
Wielkim jak tęcza róży szkarłatnej
Na bladym kosturze i żółtym obłoku

Wysłano już katy, lecz myśl gdy się kwieci
W coraz straszniejsze się rozwija drzewo
I coraz większe zbiera żniwa
I coraz większe przez wszystkie stulecia
Ręce umywa.

A on stał Bóg wielki na szczycie drzewa
Gwoździami przybity boleści
I czerniał każdy koral żyły i pękał pień drzewa
I był odarty jak żebrak bez czci
Na niebios błękicie
Członki na przemian jak węże z bólu się wiły
Z bólu co śmierć przemógł i życie
Tak stał Bóg wielki na drzewa szczycie
Bez władzy i siły.

Krwawą ręką uderzył się setnik po zbroi
Półnikczemnik jak żebrak pobladły
I blisko stanąwszy kurtyny podwoi
Stał stary rapsod - Świątynia upadła.

O złote serce ucznia i sługi
Tak po męczeńsku cierpiące dla Pana
Z Panem współpłacasz Bogu Ojcu długi
Twój król nadjeżdża, ty rycerz skrzydlaty
I inni w zbrojach purpurowych gonią
Twój król - bogaty - królestwem zapłaci
Położy jak wieniec na twoją pierś przebitą dłonią
Swą głowę skrwawioną





 Agamemnon
 05.09.2009 g 10:00

piątek, 5 grudnia 2008




\




On i ona, dwie obrączki

 

Ze stawu księżyc wybuchnął czerwony,
na czubach topoli olbrzymem zawisnął,
cały z gwiazdami otoczył zagony; -
tu dwa gołąbki spod białych jabłoni
w jaśniejsze od śniegu zamienią się godło.
Wzajemna tęsknota ich w miłość powiodła.



W orlicę i orła zapalą się lotnie
orłowie przestworzy łakome,
wbijają skrzydła w nieba stokrotne -
dwie obrączki – obie
on i ona w wieczyste zlewają się złoto
i w brzasku nieba pływają szalone.





Agamemnon


On i ona, dwie obrączki
i zwycięstwo




Białą brzozą z białym świtem
tysiąc wieków wraz z perłami
białych orląt, ptaków białych
ptak z ruczaju
biały koń z kopytem
złotym, śnieżnobiałą grzywą.
Tysiąc wieków tęsknot
jeden gest błękitu
jedna miłość
jedno życie
jedno męstwo
lśni odbite na zwierciadle jednolitym
zjednoczeni w ogień życia, ból przełomów
i zwycięstwo
łzy w korale się zamienią.

Gdzieś tam w gaju
na rozstaju
odlecimy gdzieś do krajów
tak się stanie
na wieczyste królowanie
gdzie pelikan wraz z łabędziem
z koralami po błękicie nieba toni
ze złotymi koronami wraz z gwiazdami
świat gałązki na obszarze lanckorony.

Ogród kwiatów na tęsknotę
i na radość się zapali.
Łabędzich piór i pióra blask
potęga gór i zwity czas
i jeden krok i jeszcze stąd i jeden gest
perłowych rąk i uśmiech serc tysiąca słońc.

Wieczność złota lśni w oddali
i w kwiecistych pól i łąk
wdzięk z miłością się zapala.

O radości iskro Boga
gdyż od Boga radość masz
bo się w świecie rozpłomieniasz
ona świętym skrzeniem gwiazd
ona światu światła twarz
tyś radością iskro Boga
gdyż od Boga radość masz.





Agamemnon

wtorek, 11 listopada 2008

poniedziałek, 10 listopada 2008


Biały Orzeł



Biały Orzeł ze wzrokiem spiżowym

Kreśli wieczności Polski oblicze,

Na płótnie biało czerwonym

Krzesa biało czerwone znicze.

Biało czerwone znicze

Nad grobami ojców trzyma w swych

szponach.

Sprawiedliwość i Wolność

Trzyma w ramionach

Jak mocarne zmartwychpowstania

praw prawidła.

Po polskość tępym dziobem z krwawą

piersią

Biały Orzeł sięga.

Trzyma w swych skrzydłach

Wolność i Sprawiedliwość -

To Białego Orła potęgi!



Agamemnon