niedziela, 12 października 2008


Widziałem stare zbrodnie, nowe i stare światy
Ubrane w szaty świeże, dobrze skrojone porcięta, na koszulach krawaty
Królują w brukselskim ugorze,
Miliony pseudopraw oszołom brukselski namnożył
Spisane na milionowych stronach, brukselskim papierze – jak bóstwa
Wirującym tańcem a ich koniec ten sam co przed lat tysiącem
Krew, szmal i pustka i otwarte oszustwa !

Zgrzybiali, robaczywi, pełni napoju i wszelkiego sadła
Brzuchy ich pełne piwa z duchem wylniałym
Ustąpcie młodym duchom - zgłodniałym nie jadła
Lecz siły ducha zgłodniałym!


Agamemnon

czwartek, 9 października 2008


Pieśni



I tylko dla ciebie ty pieśni
I dla siebie - ciebie zagrałem
W opustoszałej karczmie w Jeleśni
W podbeskidzkiej karczmie wspaniałej.

I stałaś się pieśni żywa
I rozejrzałaś dokoła
I taka ludzka, prawdziwa
Przybrałaś skrzydła anioła

I stałaś się szeroką od Odry do Buga
I zmierzasz do morza gdzie jest Jastarnia
I stałaś się od Jeleśni do Jastarni długa
Serce cię niesie i serce twe cały kraj ogarnia.

Ogarnia wszystko co zwiemy macierzą
Istotą jej miłość. Ci co kochają -
W Polskę niszczoną przez tussizm uwierzą.




Agamemnon

W rocznicę

Tusk od moczarów



Pewien poeta tuż przed świtaniem
Wybrał się z koszem na grzybobranie
I słońce zaczęło wschodzić na las
A w lesie grzyby, a w drzewach piękno
Dla swej poezji przecudnej znalazł.


Niech tysiącletni dąb co na przedzie
Wśród wszystkich dębów lachickich stoi
Co się przyglądał dobru i biedzie
A teraz tuszczyk na nim się schronił


I jak mawiali starzy dziadowie
I jak słuchacze chcecie nie chcecie
Dąb widział wiele niech wiec opowie
Wszystko co widział szczerze poecie.


Widział jak budrys wiózł swoją brankę
Na czarnym koniu w czarnej uprzęży
W dębowym kościółku w żonę zamienił swoją wybrankę
I całe życie z nią przezwyciężył,


A ona piękna, anielskiej postury
Dała mu dwóch synów i cztery córy.
Wyrośli na dęby owi synowie
I byli podporą rodu i sławy


A córy w cztery panienki z wiankami na głowie
Smukłe jak jutrzenki rumiankowe płowe.
Jedna czarnula, trzy o włosach złotawych
Wszystkie ozdobą piastowskiego grodu


I podporą jak synowie wspaniałego rodu.
A były tak piękne, że tylko nadzieja
Kazała bić się rycerzom o rękę w turniejach.
I tak to żyły te pokolenia
Lachitów w sławie i w swoich pieniach.

Aż pewnej nocy parnej od grząskich przywarów
Na dąb ten usiadł tusk od moczarów
I aż się przelękły leśne poczwary
Od baby jędzy co są w oparach


A dąb potężny od wieków co stoi
Co żył w przyjaźni w historii z Lechem
On takich tusków i innych oboi
Przywitał pustym historii śmiechem !

A tusk zahukał, był pewny siebie
I w ramach reform, ogon odwrócił
I pstryknął! coś spadło na ziemię -
Zanieczyścił glebę! i Lacha zasmucił.






Agamemnon

niedziela, 5 października 2008



W rocznicę


Władzę naród winien powierzać
Białym Polskim Orłom
A nie lewactwu – cwaniactwu
Czy tuskowatym karłom,

Które zamieniły ziemie ojczyste
W ogrody piaszczyste i drzewa wychudłe
Ludzkiego nieżytu, ludzkiego zgonu –
Zamienili w trakt trupi tańczącego dzwonu
Co nie chciał być nigdy trupim dzwonem
Walącym na oślep przewrotnym trupim tonem !

Wolność i Sprawiedliwość zwietrzała -
I w rozpacz uprzędły
Pół żółte twarze liberałów o sercach zwiędłych
Gdzie nie stało prawdy i nie stało chleba,
Gdzie kraj został rozkradziony, chleb z ust ci odjęty,
Żeś głupi i nieświadom - stajesz się przeklęty !
Odbijasz wiosłem na chlebie wygnania,
Rozbijasz sobie na własne życzenie
Na obcej ziemi namiot zesłania,
Wytrzebion z prawdy i bożego ducha

I posłuchasz wiatrów polskich żalów
Wiejących do miejsc wygnania z polskich obszarów,
Posłuchasz wiatrów bezstronnością głębokich
Co wieją od polskich Tater wysokich
I posłuchasz ich szumu o polskim potoku,
Posłuchasz z nostalgią - z głęboką łzą w oku,

Jak zlatują z lodów potoki rozkute
Z dalekich obłoków warczące marszruty
Żywe trzepaniem pluszczące kryształy
Ciągłym tupaniem zwijają się zimne i rwące.
Po brzegach potoku twarde lody szkliste
W których się złocą promienie przejrzyste
W cudzie ojczystej przyrody wezbranej przez słońce,
I jutrzenkę co złoci niebo na wschodzie
I gwiazdy w lazurze co gasną
I nowy dzień co wstaje jak co dzień w narodzie -
Nowy dzień pracy, młody! - (noworodek w narodzie)
I stary! – co przeżył już zgasnął .

Jesteś najbardziej przeklęty z przeklętych !
Boś zatruty polskojęzycznymi mediami
Sam sobie i innym nałożyłeś kajdany
Z palącego żelaza z żelazowej pętli, w żelazowej śniedzi
Kraj na pastwę tuskowatej gawiedzi
Przez ciebie oddany i z perspektywy wygnania oddali
Popatrz na kraj! przez ciebie Tusk niszczy i pali !


Agamemnon




wtorek, 23 września 2008


W rocznicę




Nad Wisłą wielką nieczystą
PO-wiec króluje z lodami
I od pół wieku zawsze ci sami
Sprawują rządy koszmarne

Nad Wisłą wielką nieczystą
Stały peowiaki rzędami
I woda tonią barszczystą
Odbijała twarze ich czarne

Nad stocznią wielką ojczystą
Przebiegły peowskie obłoki
I woda stoczni nieczysta
Odbijała kształty ich marne

W upiorną noc mokrą, rzęsistą
Od roku kryjącą widoki
Nad krajem oddech nie świeży
Pełzają nad krajem oczy poczwarne

ps.

Zabierz go Merkel znad mostu Kerbedzia
Zabierz do siebie swego gawiedzia !
Lub wyślij do Rusa w niedźwiedzie polarne !



Agamemnon
***


Choć wszyscy patrzą - to nie widzą, więc mało kto się dowie
Całe szeregi lewaków -kłamstwa lokaje -z małymi móźdzkami w głowie
Z ust - językami ciskali kamieniami, kłamstwem strzelali jak z procy
Wszyscy jednakowi, nikt ich nie odróżni
Tak jak nie odróżnisz stu murzynów w nocy.
Jak cielę spozierał lewak liberał na prawdę
A gdy ją dojrzał - zawarczał i fałszem ją obarczył
I okazał wzgardę.




Agamemnon

środa, 17 września 2008

W rocznicę agresji Związku Radzieckiego na Polskę


Pomordowanym w Winnicy



Układają Chopina na łoże
Na rozdrożach stoją jesieni
Trakt twego serca po bezdrożach
W proste gwiaździste niebo moc wystrzeli
Wieczór już przeszedł i jest za plecami wszechświata
Trąby długie we łkaniach zanoszą się znakiem
Kłaniają się górom opuszczonym szlakiem
I bożym płomieniem wiecznej chwały się pali
Wieniec przekutych ludzi drutem ze stali /1
Przekłute na drutach krwawią usta nieszczęśliwe
Bieleją nadzieją kości zmartwychwstania
Moc gwiazdami bohaterstwo posypie
Bo jest formą bytu
Noc narosła na śmierć
Co jak czarna mogiła kawał ziemi barskiej zaczernia
Dusi swą czernią, że bieleją
Białe kości w stanie nieżytu
Otulone NADZIEJĄ




Agamemnon

/1 Strofka nie jest przenosnią poetycką