wtorek, 16 czerwca 2009


-->
Etyka i Kierkegaard
(fraszka)
Przechadzałem się ongiś po cedrowym gaju
tak jak to było w mędrców zwyczaju
a myśli moje i mój duch
nie wiedzieć czemu się pęta
(a może nie w cedrowym - dobrze nie pamiętam)
I napotkałem Kierkegaarda
uśmiechnąłem się! - wiedziałem!
że jest to sztuka twarda
a na jego twarzy widzę, że powaga znika.
Czy można mistrzowi zadać pytanie?
Czym jest etyka?
Spojrzał jak gdyby zadających tego typu pytań
nie było wielu
i odparł:
Etyka nie mieści się w granicach tego
kto kogoś innego
dla własnych celów
poświęca.
Nie pytałem już więcej
i tak jak przedtem stałem odszedłem powoli,
Zasłuchany w jego słowo w obszarach oddali.


Agamemnon
10.06.2009

-->
Tabloidalność
(fraszka)
I znowu jak zwykle znalazłem się w gaju
A Jowisz rzadko tu piorunem karze
Bo tu królują mądrości ołtarze
Pośród cyprysów, srebrnego ruczaju,
Słowik wesołym witał świergotaniem.
Napotkałem ducha Arystotelesa.
Panie nie widziałeś Kierkegaarda
Pośród cyprysów alei szeregu?
Dziś go nie będzie – jest na zabiegu.
Przepraszam, coś poważnego?
Nic takiego, nic takiego, to tylko starość
mój drogi kolego.
(O kolegą mnie nazwał w dobrym głosu tonie
po powrocie do domu pochwalę się żonie.)
Pytaj!
Czy nasze p[okolenie MUSI oszukiwać samo siebie,
Czy nie wykształciło się dostatecznie w wirtuozerii tej sztuki?
Odparł:
Powtarzaj to za mną, niech wiedzą to inni,
Nie powinni.


Agamemnon
10.06.2009
Kwiat paproci
(fraszka)

Dziś gaj był purpurowy
Przechodziło właśnie liberalne lewactwo, sępy
Kruki, wrony i inne robactwo
Zdeptano kwiat paproci
Wskrzesiłem go
Serdecznym i ciepłym oddechem
On odrzekł ze złotym uśmiechem
Tryumfu monet nie znam
Lecz pieśni starożytne
Wejdą w wasze wieszcze
I potoki złote się zleją
W jedno jezioro błękitne
I świat starożytny
Świat kwiatów
Poda rękę wstecznemu
Waszemu światu
Dam lody czystej wody
Rozkołyszę niebo szeroko
I diamentowe deszcze
Z potęgą prawdziwą
Od błękitnych gwiazd
Posypią się jeszcze
W studnię głęboko
Byście czerpać mogli
Błękitną wodę żywą
Wyborny napój cienisty

Po powrocie do domu
Rzekłem: moi złoci
Odkryłem zdeptany kwiat paproci.



Agamemnon
14.06.2009
Polityka
(fraszka)

Dziś spotkałem się w gaju
Przy krystalicznym złotym ruczaju
Z nieznanym mi dotąd Grekiem
Gdy spytałem o politykę
(Szedł z małą dzieciną)
Dziecko mi odrzekło liryką:
Lepiej być nieszczęśliwym człowiekiem
Niż szczęśliwą świnią.


Agamemnon
11.06.2009

poniedziałek, 15 czerwca 2009


-->
konieczność
szukałem ciebie
najpierw u samego Boga
w dzień biały
i czerniach nocy
przy czterech ran pochodniach
A kiedy przyszłaś
jak sztandar zniszczony
czas się nachylił
ku wieczorowi
Gdzie byłaś
...
W
harmonii bytu
z
bezdrożem.

Agamemnon
13.06.2009

niedziela, 7 czerwca 2009


Pogrzeb św. Jana Pawła II



Piorun strzelił w księgę Złego
Łabędziowy głos dosięga
Złotonibe niebios góry
Tu na ziemi wszystkie kresy
Co nam kwitną w złotych ziołach
Gdzie się pisze Złotą Księgę
Złotym piórem od anioła
Siłą Chleba od Kościoła
I przymierza tęczy wstęgą

I tę Księgę bez pieczęci
Wiatr przewracał wszystkie strony
I królewski śpiew łabędzi
Wszczepił w duszę mą znużoną
Niebios święte medaliony
Co na ziemię blask rzuciły

Za Jezusem szły miliony
Bez żadnego cienia braku
Złotym czasem heroldowym
I w żelaznej berła siły
I w potędze krzyża znaku.



Agamemnon
28.05.2009
O! żar słowa i treści rozsądek
I niech sumienia berło
W muzykalny łączy się porządek
Słońcem każdym jak perłą!
Norwid

Wiosna w górach

-->

Śnieżone góry białe, wielkie jak na tronie,
Odbiją w światło życia - w wielki trakt odległy,
Tam w dole łąk kobierce, - suną się rozległe
I stary owczy szałas stał na Starym Gronie.

O wielkie trudy ciągłe i troski po zimie,
Nie próżno jako anioł podawałem ramię,
Tu w nadchodzącej czułem - sasanków krainie
W coraz jaśniejsze i na przedwiosenne znamię

Patrzę... – ten tu świat nowy, cudowny i świeży,
Który się zorzył w duchu - otwarty - szeroki
Żywy ducha istotą, - a który się wmierzył
W elementarne ubrane obłoki.

I widziałem orła, - na niebie wysoko,
Niósł gałązkę zieloną, jak gdyby anioła
Wiosenny oddech przyniósł,...
Słoneczny dzień wiosenny z promieniem głęboko
Z słonecznego c z o ł a.

A potem białe lilie, białe jak gołębie,
Bo jak w czystości bóstwa z prawdziwą pokorą
Bo z słońca promień złoty, promień w usta biorą
A z sercem od gołębi w kryształowe głębie.

Zakwitły białe kwiaty, utkane z młodych lat,
Przechodzi chwały promień, słońcem swym wspaniały,
Utkany z snów przedziwnych, obłok niesie biały
I w śnieżnobiałą radość zakwita c a ł y ś w i a t.

Nad słońca wylatuje, choć żyje ponad słońcem,
W oddali Eden widać, promienie szczytów sznur,
Przez wszystkie serc uderzeń, jest ich tu tysiące,
Przywitał pieśnią piękno i sens przywołał z gór.



--&Agamemnon
13.09 2009 g 8:19



-->
W ogrodzie


Poeta w słowie złotym - on jest pieśnią stworzeń
Bo żywą wodę pije z boskiego ruczaju
I przestworza błękitne tu świętsze się stają
Gdy subtelność natury w jego strofy włożę.

Z zatopionym pierścieniem ze złota w potoku
Z czarodziejskim białym dymem błękitnych kominów
Niesie wodospad wołanie łabędzi z obłoków
Ze snów śnieżnobiałych i białych jaśminów.

Oto słońce w ogród weszło, uchyliło nieba,
Niedotykalna mgiełka, jak kwiaty pachnące,
Po deszczu trzepiącym, po deszczu jak trzeba,
Powoli ogród cały objęła swym słońcem.

Z głębi gałązek śliwy w stronę słonecznika,
Zdawało mi się nie być końca pienia,
Słyszałem koncert złoty małego słowika
Najwspanialszych radości pięknego stworzenia.

Jak gdyby promyk słońca o kwiaty pachnące,
Jak poeta swe słowo chce składać nam w dani
Na lutni... - złote promienie ciągle nam trąca
Może w ręki swej geście na strunach z otchłani.

I coraz cieplejsze, gorętsze staje się słońce
I coraz bardziej rosną natury nadzieje
I tak promyk wschodzący z kwiatami się śmieje
I promyk potrąca swe kwiaty pachnące.

Poeta złote słowo ujmuje w swe dłonie
I płynie złotą struną - z ust złotych wymowa,
Bo tu wszystko co żyje w natchniętej koronie
Wychodzi jakby jutrznia - guślarzy królowa.

Orzeźwienie wiąż płynie wśród kwiatów od nowa
Muzykalną osnową złotego promyka,
Piękne życie Bóg życia jak co dzień zachował
W róż zapachu i dźwięku świergotu słowika.

Poeta złote słowa ujmuje w swe dłonie,
Złotą struną potrąca, z ust złotych zaplotem,
Tu letejski czar daru w natchniętej koronie
Wplata piękno słoneczne w kędziory ich złote.

 

Agamemnon

01.06.2009

-->